Zarząd częstochowskiej Zachęty postanowił, że chwilowo wstrzyma się z podejmowaniem decyzji w sprawie przyszłości Konduktorowni. Regionalne Stowarzyszenie Zachęty Sztuk Pięknych znów radziło nad propozycją miasta włączenia swej siedziby - Konduktorowni przy ul. Piłsudskiego - do Ośrodka Promocji Kultury "Gaude Mater". I postanowiło na razie ani jej nie akceptować, ani nie odrzucać.
- Tekst o problemach z utrzymaniem przez nas Konduktorowni, jaki ukazał się w "Gazecie Wyborczej", spowodował, że naszymi kłopotami finansowymi zainteresował się częstochowski biznes - mówi wiceprezes Zachęty Jacek Łydżba. - Za wcześnie mówić o konkretach, ale otrzymaliśmy obietnice, które pozwalają nam na pewien optymizm. W związku z perspektywą utrzymania samodzielności prosimy prezydenta Wronę, żeby swoją propozycję czasowo zawiesił.
Prezes Zachęty Piotr Głowacki podkreśla, że rozstrzygnięcia muszą nastąpić z końcem roku, kiedy wygasa obecna umowa z miastem na użytkowanie budynku galerii. Jest jednak optymistą, bo obietnice sponsorowania otrzymał już z kilku źródeł. - Bardzo liczymy też na wyniki aukcji, jaka odbędzie się w Konduktorowni 13 grudnia - mówi. - Będą tam topowe prace częstochowskiego środowiska plastycznego po naprawdę niewysokich cenach. Złożyłem też w imieniu Zachęty formalny wniosek do rady miasta o postawienie sprawy utworzenia miejskiej instytucji kultury Konduktorownia. Czekam aż znajdzie się on w porządku sesji. Miało to być w ciągu dwóch tygodni, do tej pory nie było.
Prezes informuje również, że choć Ministerstwo Kultury nie znajduje środków na utrzymanie Konduktorowni, nie zostawia bez pomocy Zachęty. Stowarzyszenie właśnie dostało 30 tys. zł na zakup sprzętu komputerowego i audiowizualnego. Co więcej, państwowy fundator, znając finansową sytuację częstochowskiej Zachęty, odstąpił w przypadku tej dotacji z warunku 10-procentowego udziału obdarowanego.
dodany 2008-11-18 08:06 przez dobruśka
źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
