W Komunikacyjnym Związku Komunalnym GOP tłumaczą, że muszą zaciskać pasa. Z roku na rok pasażerów jest mniej, co przekłada się na dochody ze sprzedaży biletów. Jeszcze kilka lat temu przynosiły 60 proc. wpływów w budżecie KZK GOP. Resztę stanowiły dotacje gmin. Teraz pieniędzy z biletów jest połowa.
- Ludzie wolą kupić samochód za kilka tysięcy złotych niż czekać na przystanku, na niektórych trasach zostały też zlikwidowane wielkie zakłady przemysłowe, które przysparzały pasażerów. Wyższe są też stawki, które płacimy przewoźnikom, dlatego musimy odchudzić cały system komunikacji. Tam gdzie połączenia autobusowe dublują się z tramwajami, zastanawiamy się nad zmianą przebiegu bądź rozkładu niektórych linii - mówi Alodia Ostroch, rzeczniczka KZK GOP.
Padło na tramwaje, bo ich eksploatacja jest znacznie droższa niż przewozy autobusowe. Opłaca się tylko na kluczowych trasach i w centrach miast, gdzie pasażerów jest dużo. (...) Tabor i torowiska są w katastrofalnym stanie, a ruch paraliżują nieustanne awarie. - Pieniądze, które dostajemy, wystarczają tylko na utrzymanie przejezdności tras i bieżące remonty. O podniesieniu standardu nie ma mowy - rozkłada ręce Janusz Berkowski, prezes Tramwajów Śląskich.
Specjaliści z KZK GOP wyliczyli, że najwięcej strat przynoszą tramwaje w Zagłębiu. We wrześniu zgłosili się do prezydenta Sosnowca z propozycją zlikwidowania linii nr 27, która kursuje z Będzina, przez centrum Sosnowca, aż do dzielnicy Kazimierz Górniczy. Ale zgody nie było. - Nie ma mowy, żeby skasować to połączenie. To kręgosłup komunikacyjny miasta - przekonywali magistraccy urzędnicy. Jeszcze większy opór propozycja wzbudziła u pasażerów.
- Na razie wycofaliśmy się z tego pomysłu, co wcale nie znaczy, że do niego nie wrócimy. Wszystko będzie zależało od sytuacji ekonomicznej - zastrzega Ostroch.
Teraz KZK GOP ma zakusy na likwidację kolejnej linii łączącej Sosnowiec z Będzinem - nr 24. - Tego tramwaju też będziemy bronić do upadłego - zapowiada Grzegorz Dąbrowski, rzecznik sosnowieckiego urzędu miejskiego. - Możemy się jedynie zgodzić na likwidację dwóch ostatnich przystanków w Konstantynowie, bo trasa jest tam jednotorowa, a tramwaj musi zawracać w bardzo niebezpiecznym miejscu - dodaje.
Przedstawiciele KZK GOP traktują jednak opinie poszczególnych miast wyłącznie jako głos doradczy. O wszystkim mogą decydować sami. (...)
