Czy niedzielny tragiczny wypadek w Ostrowach koło Kłobucka ma związek z powrotem tam nielegalnych wyścigów? - Gdyby odbywał się tam wyścig, na pewno mielibyśmy o tym sygnał - zaprzecza komendant kłobuckiej policji
W poniedziałkowe przedpołudnie policja oficjalnie poinformowała o tragicznym wypadku na drodze w podkłobuckich Ostrowach. Według oficjalnej wersji, ok. godz. 15.20 24-letni kierowca mitsubishi z dużą prędkością uderzył w bok volkswagena golfa, który skręcał w lewo. Śmierć na miejscu poniósł 22-letni mieszkaniec Kłobucka, kierowca golfa. Czterech jego pasażerów wieku od 19 do 24 lat trafiło z obrażeniami do szpitala. Byli pod wpływem alkoholu. Na obserwację szpitalną został przewieziony także kierowca mitsubishi. Był trzeźwy. Niewykluczone, że kierowca golfa przyczynił się do tragedii, nie włączając kierunkowskazu.
Do tragedii doszło między miejscowością Łobodno a Ostrowami w gminie Miedźno - na poszerzonym przed laty odcinku drogi służącym jako rezerwowy pas startowy dla samolotów wojskowych. Na długości około kilometra trasa ma 20 metrów szerokości i dwie obszerne zatoczki. Było to ulubione miejsce miłośników tuningowanych aut. Przyjeżdżali tu z całej Polski, by się ścigać. Czy nielegalne wyścigi odbywały się również w ostatnią niedzielę?
Już w kilka godzin po wypadku na forum internetowych "Gazety" pojawiły się zdjęcia z jednego z zagranicznych portali mające dowieść, że w niedzielne przedpołudnia w Ostrowach ponownie zbierają się miłośnicy nielegalnych wyścigów, a kłobucka policja jest bierna, a co za tym idzie bezradna. Pojawił się też rysunek rzekomo naocznego świadka, opisującego szczegółowe okoliczności wypadku, wraz z prędkościami, z jakimi jechały oba auta.
Policja kłobucka dotarła do tych zdjęć i jej zdaniem tłum gapiów, głównie młodych ludzi uwiecznionych na fotografiach, zjechał się do Ostrów dopiero na wieść o tragedii. - Problem z nielegalnymi masowymi wyścigami w Ostrowach mieliśmy cztery, pięć lat temu - mówi komendant kłobuckiej policji insp. Julian Chyra. - Mój poprzednik [Andrzej Solnica - przyp. red.] uporał się z tym problemem. Udało nam się uczulić mieszkańców trzech wsi, radnych, aby - gdy zauważą w Ostrowach więcej samochodów - dzwonili na alarmowy numer 997. I tak się dzieje. W niedzielę takiego sygnału nie odebraliśmy - zapewnia komendant. Zastrzega, że nie może wykluczyć, że w Ostrowach dochodzi do umawianych wcześniej wyścigów, ale na pewno nie jest to zjawisko masowe. Według relacji naszego rozmówcy, policjanci z komisariatu w Miedznie zawsze w niedzielne przedpołudnia w ramach patrolu pojawiają się na "lotnisku".
- Przed południem 26 października nie było żadnych oznak, że miałyby się odbywać nielegalne wyścigi. Po wypadu policjanci zastali na miejscu dwa-trzy samochody. Nawet świadków tej tragedii nie było zbyt wielu - mówi komendant Chyra. Jego zdaniem wbrew pozorom na drodze między Ostrowami a Łobodnem nie jest niebezpiecznie. - Ostatni śmiertelny wypadek miał tam miejsce siedem, osiem lat temu - mówi inspektor Chyra.
dodany 2008-11-04 08:05 przez dobruśka
źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
